za wcześnie?
Moja śmierć jeszcze śpi,
jakby sama trochę umarła.
Jeszcze sobie tego nie mówimy,
ale od roku, dwóch patrzymy na siebie,
udając, że patrzymy gdzie indziej.
Feliks Netz – Nie tak dawno
moja śmierć jest rześka jak wróbelek
przylatujący co kilka dni. zjada z parapetu okruszki
ze śniadania i nigdy na mnie nie patrzy
spojrzał tylko raz i zastukał w szybę, gdy zapomniałem
o swojej powinności, będącej dotąd tylko dobrą wolą.
zrozumiałem, nasz związek wszedł w fazę oswajania
***
nie wierzę już słowom, rzadko stają się ciałem
trudno o wykształcenie rąk i nóg, a co dopiero mówić o głowie
a przecież każde ciało ulegnie rozkładowi. słowa są okruszkami
próbuję nimi oszukać coś, już codziennie odwiedzające parapet
***
edytor tekstu poleca abym ukrył światło, połączył w jedno dwie strony
na meczu szczypiorniaka sędziowie zatrzymują czas.
wszystko mi mówi, że ktoś ma mnie na oku, do kolejnej łzy.
patrzę na jedzącego wróbelka. czuję się bezpiecznie.
Komentarze (16)
-
- T Jantarek
- 18 grudnia 2011, 14:27:19
wybacz, ale pierwszy wers psuje mi cały wiersz, brzmi jak wycięty z innego tekstu, brzechwowego wierszyka dla dzieci, od razu mi się skojarzyło "rześki jak dwa grześki" i "wróbelek elemelek". Poza tym ok, ale ten pierwszy wers?
-
- Michał Piętniewicz
- 18 grudnia 2011, 14:50:41
Fajne Patryk. Ciągle czekam na Twoje słowo odnośnie zimnych krajów i opolskiej sutereny. Ja, w hołdzie Tobie, może wkleję mój tekst o opolskiej suterenie na www.liternet.pl. Pozdrawiam serdecznie! Mieszkaniec ciepłego obecnie kraju!
-
- Maria Kościuszko
- 18 grudnia 2011, 16:17:59
Mnie się wiersz podoba. Z bardzo dobrym mottem. Ale może faktycznie z tego "rześki" zrezygnować?
-
- Magda Gałkowska
- 18 grudnia 2011, 23:36:18
rześkiego zostaw, stwarza świetny kontrast
tylko ja oczywiscie i tradycyjnie jeszcze "odgadałabym" ten wiersz :) ale wtedy nie byłby już w Twoim stylu :) -
- Patryk Chrzan
- 18 grudnia 2011, 23:37:38
chciałem, aby ta "rześkość" kontrastowała z "poważną" śmiercią Netza, choć faktycznie wróbelek z natury bywa rześki
Michał - o opolskiej zimnej suterenie to już można stworzyć legendę :), tylko jak u ugryźć temat oryginalnie.
dzięki za komentarze -
- Bartosz Wiczkowski
- 18 grudnia 2011, 23:58:26
Pozwolę sobie nie zgodzić się z towarzyszem Jantarkiem. Pierwszy wers jest doskonałym wprowadzeniem do wiersza, daje w ryj jak dobrze przygotowany na ustawkę kibol. Nie dość , ze nawiązuje w bardzo błyskotliwy, sposób do motta z wiersza F.Netza (który sam w sobie stanowi klasę), to jeszcze wspaniale je rozwija ocierając się o absurd bez przekraczania granicy taniej pretensjonalności. Udany mariaż śmierci i snu - śmierć, która nie śpi. Śmierć, która nie śpi jest śmiercią umierającą, a to właśnie sen jest najbliższym doświadczeniem umierania jakie można mieć za życia (wyborna gra paradoksów). Taka przebudzona, "rześka" śmierć jest już śmiercią niegroźną, drobną jak wróbelek, którego dostrzega się kątem oka na parapecie. Taka śmierć tylko przypomina o powinności, niczego nie narzuca, stuka tylko w okno i pozwala się oswoić. Ba! Pozwala się nawet poczuć bezpiecznie wobec pewnej konieczności! Jest z pozoru niegroźna, lecz obecna i nieubłagana - a to świadczy o całej jej grozie, nie doświadczenie umieranie, tylko jego nieuchronność. A wszystko to zamknięte w małym ciałku wróbelka (bynajmniej nie elemelka).
Także nie tylko pierwszy wers nie psuje wiersza, ale jest jego podstawą i elementem ciągłych odniesień. No i "rześka śmierć" - przecież to jest coś dla czego warto napisać było wiersz, treści jakie to niesie powodują, że może eksplodować głowa. -
- T Jantarek
- 19 grudnia 2011, 00:04:57
"zrozumiałem, nasz związek wszedł w fazę oswajania" w dojrzałym/dojrzewającym związku nie ma już szczebiotania i ćwierkania, nie ma pobłażliwego wróbelkowania partnerowi.
""rześka" śmierć jest już śmiercią niegroźną, drobną jak wróbelek, którego dostrzega się kątem oka na parapecie." - pogadamy o tym na pańskim łożu śmierci, ok? -
- Bartosz Wiczkowski
- 19 grudnia 2011, 00:45:53
Nie widzę tam ani szczebiotania, ani ćwierkania, ani pobłażliwego wróbelkowania - jest tylko świadomość i obecność. Cała reszta to tylko opis dokonywany przez podmiot. Bardzo udany, pomimo tego, że spokojny, stonowany i życzliwy. Bez zbędnych rekwizytów i płaczliwego darcia szat.
Nie widzę również, po co tu mowa o moim łożu śmierci. Ja odnoszę się do rzeczywistości wiersza. Poza tym wyrwanie jednego zdania z kontekstu i dopisanie podobnego komentarza uważam za argument raczej kończący dyskusję, niż pobudzający do niej. No bo co przez to Pan chce mi zakomunikować? -
- T Jantarek
- 19 grudnia 2011, 00:54:44
zakomunikować to że tak jak Pan ze mną ja nie zgodzę się z Panem :) motto rzeeczywiście jest dojrzałe, jest dojrzałym stosunkiem pomiędzy przedstawionymi partnerami. Natomiast w pierwszych słowach wiersza jak inni zauważam kontrast, jednak mi on przeszkadza, jest trywializowaniem, podśmiewaniem się bardziej (pytanie skąd ten śmiech, czy to dojrzałość, oswojenie czy jednak nadal lęk?). Zakomunikować to, że wg mnie autor wiersza jedynie filozofuje o tym jakby to było fajnie oswoić śmierć tak jak autor motta ją oswoił, jednak jest to tylko filozofowanie, gdybanie, marzenia, ma tyle wspólnego z rzeczywistym dojrzałym związkiem ze śmiercią, co i Pana teoria "rzeźkiej śmierci". Dlatego wolałbym pogadać z Panem o śmierci na Jej łożu, ktokolwiek na nim będzie leżał, bo wtedy prędzej uwierzę panu, Patrykowi i temu wierszowi.
-
- T Jantarek
- 19 grudnia 2011, 00:56:25
w pośpiechu myśli zapomniałem dodać przy słowach o podśmiewaniu się i trywializacji, więc dodaję teraz: dobór słów jest wg mnie bardzo ważny, ich wartościowanie, stopniowanie, znaczenie, tu mi to po prostu nie zagrało
-
- Bartosz Wiczkowski
- 19 grudnia 2011, 01:25:48
Motto nie musi narzucać tonacji wiersza. Równie dobrze może być elementem kontrastowym. Zgodzę się z tym, że można w wierszu doszukać się delikatnej trywializacji, ale nie nosi ona znamion taniego ironizowania, za to uwypukla grozę śmierci. Nie mogę uznać, że wiersz jest zbudowany na podśmiewaniu się - to raczej gorzka fatalistyczna pogoda ducha, gdzie śmiech, dojrzałość i oswojenie wcale nie są ze sobą sprzeczne, uzupełniają tylko strach (juz nie lęk), który jednak nie paraliżuje. Tym jest dla mnie „rześka śmierć” z wiersza, wizja wyjątkowo dojrzała. Nie widzę tam też gdybania i pobożnych życzeń (bo jeśli ma to cos wspólnego z filozofowaniem, to tylko tym lepszym) – dla mnie ten wiersz stwierdza fakty. A trzymając się Pana argumentacji, nie mogę wziąć za dobra monetę ani jednego Pana twierdzenia tyczącego się wiersza, bo nie wygląda Pan na człowieka znajdującego się na łożu śmierci. Niestety, skoro w tej chwili obaj nie oddajemy ducha dyskusja jest bezcelowa ;)
-
- T Jantarek
- 19 grudnia 2011, 01:34:36
Wcale nie bezcelowa, bo zmusza mnie Pan do myślenia, co przy tej porze nie jest łatwe, ale miłe :) Mała korekta, nie mam zastrzeżeń do całego wiersza, tylko do jego początku, do paru słów właściwie, moim zdaniem są źle dobrane, powodują moją niewiarę w to co mówi później autor w dalszej części wiersza. Dlatego ten początek tak mi przeszkadza, bo to co jest rzetelne staje się jakby (proszę wybaczyć te słowo) łgarstwem, ściemą, stroszeniem ogona. Może i czegoś nie dostrzegam, ale ten kontrast który Wam pasuje i się podoba, we mnie budzi brak zaufania i niewiarę :)
Panie Bartoszu, puenta Pana ostatniego komentarza przyznaję że mnie rozbawiła. Pozdrawiam. -
- Bartosz Wiczkowski
- 19 grudnia 2011, 01:56:09
Jestem w stanie to zaakceptować, mnie z kolei nie przekonałoby co innego. Wizja na przykład rozkładającej się bladej kobiety albo zakapturzonego kościotrupa jest już taka dość… nadgniła. A tu czuję świeże podejście, które zastanawia, a nie nudzi. Temu jestem skłonny uwierzyć - nie utartym schematom. W kwestii słów: z rześkiego można zrezygnować, chociaż dla mnie wiersz straci wiele. Ale z wróbelka nie(a może wróbla?), bo wtedy trzeba by napisać wiersz od nowa, pisząc tym samym inny wiersz. Myślę, że tutaj się nie przekonamy wzajemnie, bo to co dla mnie stanowi o prawdziwości wiersza, dla Pana prawdziwość odbiera – wymyka się to racjonalnym argumentom i wchodzi na płaszczyznę emocjonalną, gdzie albo się zrozumiemy bez słów, albo nie zrozumiemy się wcale, co nie jest niczym złym, prawda? ;)
-
- T Jantarek
- 19 grudnia 2011, 01:59:27
jak najbardziej prawda :)
-
- Jarosław Trześniewski
- 19 grudnia 2011, 12:49:29
Czy nie za wcześnie by roztrząsać ,ale nie za późno by odczuć ?( to a propos ciekawej polemiki)Bardzo dobry wiersz.
-
- Patryk Chrzan
- 19 grudnia 2011, 16:59:16
tak, bardzo ciekawa i rozwijająca polemika. Mogę się dzięki niej przejrzeć jeszcze raz we własnym tekście.